Mała wycieczka po Pradze i Powiślu

W poprzedni weekend wypuściłem się z rowerem i aparatem w plener, w poszukiwaniu muralów (ale i nie tylko) na Pradze i Powiślu. To co znalazłem poniżej na zdjęciach. To czego nie znalazłem, czeka na następną okazję. Na końcu mapka dla ciekawskich, gdzie znajdują się obiekty ze zdjęć (nazwane roboczo).

Czytaj dalej Mała wycieczka po Pradze i Powiślu

Mewa na słupie ma wszystko w…

Od dłuższego czasu chodziła mi po głowie tematyka hejterów ,którą zaraz poruszę. Inspiracją do tytułu tego posta, było zdjęcie, które zrobiłem swego czasu siedząc w kawiarni, korzystając z przerwy w zajęciach. Niestety zdjęcie przepadło, więc macie inną mewę.

Martwisz się, co powiedzą o Tobie inni? Jak skomentują Twoje ciuchy, wygląd, zachowanie, wymowę, poglądy? Zupełnie mnie to nie dziwi. Jak możemy zweryfikować, zobaczyć siebie, jeśli nie słuchając opinii innych, odbijając się w nich jak w lustrach? Cala sztuka polega na rozróżnieniu konstruktywnej krytyki, którą możemy przekuć w samodoskonalenie, od bezmyślnego trollingu i hejtu, którego pełen jest Internet (a który jednak przy odrobinie wysiłku, możemy przekuć na coś pozytywnego).

Czytaj dalej Mewa na słupie ma wszystko w…

Owce na pastwisku

W erze fejsa jesteśmy otoczeni treściami powielającymi jakiś (jak wynika z moich obserwacji: nasz) światopogląd. Dzieje się tak za sprawą zaawansowanych algorytmów maszyn sprawiających, że wyświetlające się nam treści, to te z którymi najczęściej wchodzimy w interakcję (share, like, komentarze, nawet same kliknięcia/ odwiedzane strony), a one z kolei mówią o tym właśnie, co lubimy, wybieramy, co nas interesuje czy porusza. W ten sposób gigant usuwa nam z pola widzenia treści, których nie lajkujemy, budując w nas przekonanie o ujednoliconym obrazie świata. Takim a nie innym, który znamy, lubimy, wchłaniamy.. Koło się zamyka. Analogiczny mechanizm działa w doborze znajomych, ludzi, którymi się otaczamy i myśli, które z nimi wymieniamy.

Czytaj dalej Owce na pastwisku

Trafić na właściwych ludzi

Czytam od wielu lat blogi różnych podróżników i jestem autentycznie oczarowany ich przygodami. „Wow, ale super, ja też tak chcę”, przewijało się w mojej głowie wielokrotnie i… nic z tego nie wynikało. Albo było to warunkowanie mojego nieogarnięcia, albo warunkowanie środowiskowe „bo mam jechać z X, ale X niechętnie bo Y,Z”. No i przez długi czas siedziałem w domu, jak idiota. Bo okazja do jeżdżenia jak najbardziej była, środki były, tylko jakoś tak zabrakło motywacji. Przecież siedzenie w Warszawie jest takie wygodne… Czytaj dalej Trafić na właściwych ludzi

Płyńmy sobie z prądem

W lecie 2014 roku na skutek różnych dynamicznych zmian w moim otoczeniu postanowiłem otworzyć się nieco na nowe doświadczenia. Nic Ci tak nie da do myślenia jak wyjście ze „strefy komfortu”. Więc dołączyłem do Couchsurfingu, (który lata swojej świetności podobno już dawno ma za sobą, ale o tym, kiedy indziej) i dałem zupełnie obcym ludziom miejsce do spania u siebie. W ten sposób w tamtym czasie przewinęło mi się przez dom jakieś 15 osób różnych narodowości. Jak w każdym środowisku otwartym można sobie wyobrazić, że z częścią układało się bardzo źle (pozdrawiam super-niekomunikatywne hiszpanki), jak i bardzo dobrze. Jedną z najciekawszych osób, które w tym czasie u mnie były, okazała się M. M postanowiła, że zamiast na studia po maturze, pojedzie na rok do Stanów pracować w ramach programu Au Pair. Czy jest to popularny program? Zdecydowanie tak. Czy to popularna decyzja w skali zdobywców świadectwa dojrzałości? Zdecydowanie nie. Czytaj dalej Płyńmy sobie z prądem